Jej lokaj jest bardzo utalentowany

Witajcie w kupieckim miasteczku Thoris!

Moderator: Strażnicy

User avatar
Shinma'onari
Lewa Ręka Metatrona
Posts: 28
Joined: Wed, 12 Sep 2007, 22:39

Re: Jej lokaj jest bardzo utalentowany

Post by Shinma'onari » Sun, 17 Jun 2012, 00:10

Shinma przyglądał się młodzieńcowi, starając się znaleźć w nim coś interesującego - choć jedną nutę indywidualności - ale nic nie przykuło jego uwagi. Barman był zupełnie zwyczajną melodią, jakich wiele, zagraną przez przeciętnego barda. Elf poczuł znajome ukłucie rozczarowania charakterystyczne dla badacza, który po raz kolejny natknął się na ten sam gatunek.

No dobrze... i co dalej? Czy mogę ryzykować przyprowadzenie mojej Pani do takiego miejsca...? - pomyślał, rozważając możliwe reperkusje. - Zakładając, że zdawałaby sobie sprawę... czy uwierzyłaby, że nie wiedziałem...? Wątpliwe, skoro wie o mnie tak wiele, na pewno wie też... fałszywa nuta byłaby zbyt wyraźna... Ależ byś się teraz ze mnie śmiał, Lirimaer... Ale skoro już tu jestem... - na ustach Shinmy zagościł przewrotny uśmiech. Było coś kuszącego w tym pomyśle.

- Kielich wina - odpowiedział odruchowo na pytanie barmana.

Jego wzrok powędrował w kierunku grającego na lutni minstrela. Chłopak miał zaskakująco zręczne palce jak na wiejskiego łasucha, na którego niewątpliwie wyglądał. Wzór przybrudzonych mankietów koszuli wyszedł z mody co najmniej pół roku temu, a pulchnej rumianej twarzy brakowało jakichkolwiek oznak natchnienia.

Powstrzymując westchnienie, Shinma dyskretnie przyjrzał się gościom. W większości byli to mieszczanie, równie nieciekawi jak obsługa lokalu.

Ale nuda... nie ma nikogo do zabawy... - niemal zaśmiał się na tę myśl. Nie wiedział nawet jak bardzo zwyczaje ostatnich lat zdążyły się wpleść w jego główną linię melodyczną. Podświadomie szukał kogoś, kogo mógłby uwieść, mimo że teraz powinien się zajmować zupełnie czymś innym...

Uwagę Shinmy zatrzymał na chwilę długowłosy blondyn siedzący przy oknie. Człowiek siedział sam i było widać, że czuje się jak na swoich włościach. Otaczała go aura pewności siebie. Najbardziej w tym obrazku zdziwiła Shinmę książka. Mężczyzna nie był specjalnie przystojny, ale na tle całej obecnej tu kakofonii przeciętności wyróżniał się czystą, przenikliwą nutą.

Elf oblizał usta i niechętnie oderwał wzrok od mężczyzny.

Nie, nie... Nie czas na zabawy! Teraz masz obowiązki! Skup się... Ty naprawdę wierzysz, że taki rozpieszczony chłopiec jak ja, potrafi być lokajem, Heruamin? Niezwykłe... - potrząsnął głową i odwrócił się w stronę barmana.

Młodzieniec przez chwilę zastanawiał się, po czym postawił na kontuarze kieliszek i nalał bursztynowego wina. Shinma poczuł przyjemny zapach śliwek, miodu i polnych kwiatów.

- Proszę bardzo - młodzieniec uśmiechnął się blado. - Viarneńskie Maar-dur jest najlepsze o tej porze.

- Dziękuję - Shinma uprzejmie odzwajemnił uśmiech, ale jego spojrzenie jedynie prześlizgnęło się po człowieku i zatrzymało na kielichu.

Maar-dur? No tak... Nie za drogo, ale też nie za tanio; niezbyt wytrawnie, ale też bez przesadnej słodkości; bezpieczny wybór, na podobnym poziomie oczywistości, jak to że bard gra na lutni... Zatem barman też jest dobrym rzemieślnikiem, ale brakuje mu polotu i charakteru, podobnie jak jego koledze ze sceny... Nuda... - podniósł kielich oceniając barwę i zapach przejrzystego płynu, zanim zamoczył w nim usta.

- A jakie wino jest najlepsze na wieczór? I jakie rozrywki mogłyby mu towarzyszyć? - zapytał z udanym zaciekawieniem. - Moja Pani zastanawia się, jak spędzić wieczór w Thoris... - wyjaśnił, upijając kolejny niewielki łyk wina.

- Na wieczór polecam czerwone z winnic Pawany - odrzekł gładko barman, - wyraziste, nieco ostre, z wyraźnym posmakiem owoców. A w ramach rozrywki "Kogut" co dzień proponuje koncerty, niewinne gry hazardowe lub towarzystwo naszego wykwalifikowanego personelu - uśmiechnął się porozumiewawczo, jakby dopuszczał klienta do starannie chronionej tajemnicy.

No tak, czego innego mogłeś się spodziewać? Przecież obsługa tego lokalu jest równie wyrafinowana, jak przyśpiewki krasnoludzkich górników... Gry hazardowe i towarzystwo... Wątpię, żeby którakolwiek z tych propozycji, szczególnie w tak prowincjonalnym wydaniu, zainteresowała twoją Panią... ale może będzie z tego chociaż odrobina rozrywki...

Shinma’onari uśmiechnął się niewinnie, przekrzywił głowę i spojrzał z zaciekawieniem na barmana, udając, że zupełnie nie zrozumiał ostatniej uwagi.

- Wykwalifikowanego personelu...? – powtórzył śpiewnie, naśladując sposób, w jaki jego rozmówca zaakcentował te „tajemnicze” słowa.
"Piekło jest najwyższą nagrodą, jaką możesz otrzymać od Diabła za wierną służbę."

"Hell is not punishment, it's training." - Suzuki Shunryu

User avatar
Astarael
Mistrz Gry
Posts: 1146
Joined: Sun, 25 Feb 2007, 00:05
Location: Enki-e Shao'Saye
Contact:

Post by Astarael » Sat, 7 Jul 2012, 01:00

Młodzieniec za barem uśmiechnął się szeroko.

- Nasze dziewczęta znane są w całym Thoris - powiedział z dumą. - Śliczne, zdrowe i bardzo zaangażowane. Mama Morgan dba o nie, jakby były jej rodzonymi córkami. - Pochylił się w stronę klienta i dodał nieco ciszej: - Nawet najbogatsi mieszkańcy zamawiają czasem sesyjkę z którąś z Panien Morgan.

Barman wyprostował się z miną wirtuoza, który doskonale zagrał najtrudniejszy pasaż kompozycji.

- Nawet gdyby pańska chlebodawczyni nie była zainteresowana, to może pan nas odwiedzi w jakiś wolny wieczór - mrugnął filuternie. - Gwarantuję, że będzie pan usatysfakcjonowany jak nigdy wcześniej.
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.

User avatar
Shinma'onari
Lewa Ręka Metatrona
Posts: 28
Joined: Wed, 12 Sep 2007, 22:39

Post by Shinma'onari » Sun, 8 Jul 2012, 20:15

Shinma’onari musiał użyć całej siły woli, żeby zachować niewzruszoną powagę w obliczu tych wyznań.
Wewnątrz aż trząsł się ze śmiechu.

W całym Thoris powiadasz? No to rzeczywiście nic nie pozostaje, tylko wyśpiewywać hymny pochwalne na ich cześć... I nawet najbogatsi? Naprawdę jestem pod wrażeniem...

- Po takiej prezentacji, rzeczywiście chętnie zweryfikowałbym twoje słowa – pokiwał głową z całkiem udanym tęsknym uśmiechem. – Niestety, raczej nie spodziewam się wolnych wieczorów w waszym pięknym miasteczku – powiedział z żalem i ponownie przechylił kielich. – A moja Właścicielka gustuje raczej w innym rodzaju rozrywek – mówiąc to musnął palcami policzek barmana, spoglądając mu w oczy. – Ale musiałbym je przetestować, żeby się nie rozczarowała... - dodał niewinnym tonem, któremu zupełnie przeczył drapieżny uśmiech.

Twarz mężczyzny stężała na chwilę, ale nie odsunął się, żeby uniknąć kontaktu. Lekko skinął głową.

- Obawiam się, że w tej kwestii Kogut, niestety, nie posiada oferty - powiedział uprzejmym tonem. - Niemniej jednak wierzę, że inne rozrywki dostępne w naszym menu powinny znaleźć uznanie pańskiej pracodawczyni.

No proszę... jeśli chodzi o wyszkolenie personelu, "Kogut" wydaje się nie ustępować najlepszym lokalom... Samokontrola godna pochwały, młodzieńcze... - Shinma był rozbawiony, ale też naprawdę mile zaskoczony, chociaż ani jednego ani drugiego nie dał po sobie poznać.

- Cóż, szkoda... - w jego głosie pobrzmiewała nuta żalu. Niechętnie cofnął rękę, spuścił wzrok i ponownie skupił uwagę na kielichu. Po chwili zamyślenia dopił trunek, położył na barze trzy srebrne monety, poprawił rękawiczkę i skłonił się dwornie. - Dziękuję za wino - rzucił barmanowi ostatnie tęskne spojrzenie, odwrócił się i ruszył w stronę wyjścia.

Dziwne, że nie maja tu nic do zaoferowania paniom... Nie dość, że damy lepiej płacą i są wierniejszymi klientkami, to jeszcze rzadziej zdarza im się uszkodzić personel... No, może nie wszystkim... - ledwie powstrzymał wybuch śmiechu. - Dobrze... zabawiłeś się, a teraz do "Lisa" - presto.
"Piekło jest najwyższą nagrodą, jaką możesz otrzymać od Diabła za wierną służbę."

"Hell is not punishment, it's training." - Suzuki Shunryu